Al principio encontrarás el martillo de Shao Kahn, recógelo y lo podrás usar para destruir muros y objetos. En el santuario si donas 1000 monedas obtendrás el amuleto de Kronika. Si vas al Warrior Shrine un meteorito destruirá la estatua de Raiden, destruye el meteorito con / y obtendrás la gema de la vida. Ve a noreste del patio y encontrarás una puerta, coloca ahí el amuleto de la
The first strategy we used to beat Kronika in Mortal Kombat 11 uses time-tested tactics. Kronika can’t be knocked over by a lot of normal attacks, so let’s turn that against her. First, jump in as close as possible with a back kick. You should be aiming to hit Kronika with most of Fire God Liu Kang’s leg.
11 Mortal Kombat 11. 11.1 Basic Attacks; 11.2 Jumping Attacks; 11.3 Hop Attacks; 11.4 Getup Attacks/Flawless Block Attacks; 11.5 Throws; 11.6 Roll Escapes; 11.7 Air Escape; 11.8 Kombo Attacks; 11.9 Special Moves; 11.10 Fatal Blow; 11.11 Finishers; 11.12 Variations/Abilities
1 de 34 Finish Him: frase icônica dos fatalities no Mortal Kombat 11 — Foto: Reprodução Finish Him: frase icônica dos fatalities no Mortal Kombat 11 — Foto: Reprodução Pouco mais de um ano após o lançamento de Mortal Kombat 11 o jogo recebeu um grande pacote de extensão chamado Aftermath, o segundo na atual edição da clássica
Terminator. Sindel. Spawn. Ash. Fujin. Sheeva. Por enquanto, esta é uma lista completa de todas as personagens de Mortal Kombat 11 disponíveis no jogo. Assim que mais personagens sejam
6,49 €. Wreckfest. 39,99 €. 12,99 €. Mortal Kombat X - Premium Edition. 39,99 €. 5,49 €. Mortal Kombat 11 kaufen - Mortal Kombat ist zurück! Mit besserer Grafik als je zuvor, fantastischen Locations für erbitterte Kämpfe und brandneuen Fatalities.
Story Mode alone is 18.66gb. 4k Textures for JUST the story mode is 37.29gb. The story is relatively short and if just that mode needs 37.29gb for 4k textures, just imagine how much thousands of cosmetics across dozens of characters need. (Well you don't need to image it, it's somewhere between 30-90gb since the game is 96.7gb)
In Mortal Kombat 11, the Scorpion "Toasty!" is unrelated to a fatality. Instead, it's linked to a brutality (more on the new secret Mortal Kombat 11 brutalities here).
Also, Mortal Kombat 11 and Mortal Kombat 11 Ultimate owners and new buyers on Xbox One consoles can access a free upgrade to the Xbox Series X|S version of their game, available in conjunction with the Mortal Kombat 11 Ultimate launch. And we have Krossplay support, so Xbox Series X|S and Xbox One players can fight against other players on
1 Answer. Sorted by: 2. According to different sources: In the Fight menu, you’ll be able to directly select a “Local” option for local multiplayer. After that, simply ensure your friend has a controller that’s set up and ready to go. In addition to casual fighters through the “Local” co-op setting, there’s a “Tournament
WbhGcAc. Minimalne wymagania Mortal Kombat 11: System: Windows 7 (64-bit) / Windows 10 (64-bit)Procesor: Intel® Core i5-750, GHz / AMD Phenom II X4 965, GHz / AMD Ryzen™ 3 1200, GHzKarta graficzna: NVIDIA GeForce™ GTX 670 / GeForce™ GTX 1050 / AMD Radeon™ HD 7950 / Radeon™ R9 270Pamięć RAM: 8 GBMiejsce na dysku: 60 GBZalecane wymagania Mortal Kombat 11: System: Windows 7 (64-bit) / Windows 10 (64-bit)Procesor: Intel® Core i3-2100, GHz / AMD FX-6300, GHz / AMD Ryzen™ 5 1400, GHzKarta graficzna: NVIDIA GeForce™ GTX 780 lub GeForce™ GTX 1060 (6GB) / AMD Radeon™ R9 290 lub RX 570Pamięć RAM: 8 GBMiejsce na dysku: 60 GBMortal Kombat 11 – pytaniaW Mortal Kombat 11 można grać tylko na PC?Gra jest dostępna również na: Playstation 4, Xbox One i ManiakPCIle kosztuje gra Mortal Kombat 11?Mortal Kombat 11 kosztuje około 230 zł (dane z 23 kwietnia 2019 roku).Odpowiedź: ManiakPCMając ile lat można grać w Mortal Kombat 11?W Mortal Kombat 11 można grać mając minimum 18 ManiakPCW Mortal Kombat 11 można zagrać w języku polskim?Jest polska wersja ManiakPCIle czasu zajmie nam przejście gry Mortal Kombat 11?czekamy na odpowiedź…Odpowiedź: Jest w tej grze multiplayer?Tryb multiplayer jest dla maksymalnie 2 ManiakPCMortal Kombat 11 ciekawostki1. W grze dostępnych jest 25 grywalnych Dodane zostały 3 nowe postacie (Cetrion, Geras i Kollector).Autor: MortalMenPoznaj najpopularniejsze gry karciane! Opublikowano: 6 maja 2022Talia kart od wielu lat wystarczy, aby zapewnić wielogodzinną rozrywkę kilku osobom. Chociaż brydż, poker czy tysiąc wymagają sporo czasu na zrozumienie zasad, istnieją też najpopularniejsze gry karciane, które nawet zupełni laicy przyswoją dosłownie natychmiast!Najlepsze gry zręcznościowe! Poznaj listę Opublikowano: 1 marca 2022Kategoria gier zręcznościowych jest wyjątkowo rozbudowana, ale dzięki temu każdy może wybrać grę, której tematyka najlepiej mu odpowiada. Co ważne, w gry zręcznościowe można grać nie tylko samemu, ale także ze znajomymi. Dzięki temu gry te stają się jeszcze bardziej interesującą formą gry zręcznościowe? Poznaj listę najpopularniejszych! Opublikowano: 12 listopada 2021Wśród wielu rodzajów gier znajdują się między innymi gry zręcznościowe. Cieszą się one niemałą popularnością wśród graczy, a ich wybór jest naprawdę ogromny. Jakie gry zręcznościowe zasługują na uwagę? Które spośród dostępnych obecnie gier tego typu warto mieć w swojej kolekcji?Far Cry ciekawostki Opublikowano: 20 maja 2021Far Cry jest to gra akcji, pierwszoosobowa strzelanka. W ciągu pierwszych czterech miesięcy od premiery, sprzedano ponad 730 tysięcy egzemplarzy gry. Obecnie ponad 2,6 miliona komentarzy
Opinie Opinie 8 lutego 2019, 14:13 Nowa internetowa moda wdziera się z butami tam, gdzie zdecydowanie nie jest jej miejsce – do najnowszej odsłony cyklu Mortal Kombat. Z internetowymi memami mam taki problem, że im są lepsze, tym stają się popularniejsze. A im popularniejsze, tym szybciej zostają na wszystkie możliwe strony zajechane – bo nawet najzabawniejszy dowcip przestaje bawić, gdy słyszy się go po raz dwudziesty jednego dnia i tysięczny w ogóle. W przypadku żartu o omnipotencji Kudłatego/Shaggy’ego ze Scooby’ego Doo termin „przydatności do spożycia” okazał się dla mnie nawet krótszy niż zwykle, gdyż cały gag był i jest jedną wielką kalką memów o Chucku Norrisie, których szczyt popularności przypadał na lata 2006–2007. Wszechmoc Kudłatego, używającego 0,0023% swojej mocy do przenoszenia gór i tworzenia odtwórczyni roli Velmy w aktorskim Scooby Doo, szybko przestała więc cieszyć się moją sympatią. A że z reguły, jak czegoś nie lubię, to po prostu tego unikam, zamiast marnować czas i energię na wmawianie innym, że też mają tego nie lubić, również i w tym wypadku po prostu ograniczyłem sobie dostęp do miejsc mogących zawierać nadmiar męczących mnie treści. I wszystko, w myśl zasady „żyj i pozwól żyć innym”, byłoby OK. Gdyby nagle ten mem nie zaczął próbować wdzierać się w brudnych buciorach tam, gdzie zignorować go nie miałbym już jak – do wyczekiwanego przeze mnie najnowszego Mortal Kombat. Krótka historia głupiego żartuMem z Kudłatym narodził się w październiku 2017 roku, gdy użytkownik YouTube’a o nicku Midya opublikował filmik Ultra Instinct Shaggy, będący fragmentem kreskówki Scooby Doo: Epoka Pantozaura z 2011 roku z dodaną do niego muzyką z Dragon Ball Super. Prosta przeróbka cieszyła się sporą popularnością i zainspirowała wielu innych internetowych twórców do stworzenia filmików, rysunków czy obrazków przedstawiających Kudłatego nie jako chuderlawego tchórza, tylko przepotężnego wojownika rodem z Dragon Balla. Najpopularniejszy fanart Ultra Instinct Shaggy’ego opublikowany został w listopadzie 2017 roku w serwisie przez artystę o pseudonimie MielSibel10032002. Przez półtora roku Ultra Instinct Shaggy żył sobie jako umiarkowanie popularny internetowy żart, nikomu nie wadząc. Niestety, w styczniu 2019 zdarzyła się największa tragedia, jaka może spotkać mem – został on zauważony i przejęty przez mainstream, który (jak to mainstream) szybko go wchłonął i przeżuł na wszystkie możliwe sposoby. A potem redaktorzy postanowili wystosować petycję do NetherRealm Studios o umieszczenie Kudłatego w najnowszej odsłonie Mortal Kombat. I siadło – w ciągu dwóch dni petycję podpisało 150 tysięcy osób, a w chwili powstawania tego felietonu wirtualny podpis złożyło aż 340 tysięcy fanów najlepszego kumpla Scooby Doo. Do popularności petycji odniósł się nawet Ed Boon, jeden z twórców serii Mortal Kombat i reżyser najnowszych odsłon cyklu, w serii tweetów sugerując, że być może Shaggy faktycznie trafi do gry. To oczywiście rozbudziło nadzieje części społeczności oraz spotęgowało opór innego segmentu fanów. Potrwało to kilka dni, aż w końcu 5 lutego Tyler Lansdown, Community Manager NetherRealm Studios, zafundował Shaggy’emu fatality: Kudłaty nigdy nie pojawi się w Mortal Kombat. To martwy mem. KudłatalityGdyby NetherRealm chciało, to podstawy do umieszczenia Kudłatego w grze posiadało. Gościnne występy postaci z innych marek to od lat w bijatykach tego studia norma, a do tego Scooby Doo i Mortal Kombat mają jednego właściciela – korporację Warner Bros. Na szczęście twórcy nie ugięli się pod presją internetu, co wydaje się słusznym ruchem z przynajmniej kilku powodów – i niechęć Czarnego Wilka do rzeczonego memu o dziwo wcale nie jest najważniejszym z nich. Reżyser najnowszego „Mortala” dał się porwać trendowi i na Twitterze mocno sugerował, że Shaggy faktycznie może wylądować w grze. Przede wszystkim Mortal Kombat 11 zadebiutuje dopiero 23 kwietnia. Ponad dwa miesiące to dla internetowego memu wieczność. Nawet jeśli teraz wiele osób nie zgodzi się jeszcze z Tylerem Lansdownem, że żart jest już martwy, te same osoby za kilka tygodni nie będą już pamiętać o Kudłatym, podjarane kolejną pięciominutową gwiazdką Kwejków, redditów, Wykopów i innych społeczności. Tym samym obiecanie Shaggy’ego w grze teraz może i narobiłoby trochę szumu wokół nowego Mortala (ale szum zrobił się tak czy siak nawet bez tej obietnicy, więc ciężko mówić tu o wartości dodanej), jednak już w momencie premiery gry nie obchodziłoby prawie nikogo – a to właśnie przyciąganie do gry potencjalnych nowych odbiorców jest głównym zadaniem występów gościnnych. Z marketingowego punktu widzenia twórcy nie mieli tutaj niczego do wygrania. Mortal Kombat wypracowało fajną, pasującą do cyklu tradycję w kwestii występów gościnnych – szkoda byłoby zrywać z nią dla żartu. W przeciwieństwie do konkurencyjnych bijatyk w tytułach produkowanych przez NetherRealm Studios występy gościnne są przemyślane i pasują do klimatu gry. Dzięki temu w mrocznym i brutalnym Mortal Kombat X pojawiły się ikony horrorów i slasherów w postaci Obcego, Leatherface’a, Predatora i Jasona Voorheesa, które idealnie odnalazły się w realiach łamanych kręgosłupów i wyrywanych organów. Tymczasem kreskówkowy Kudłaty pasowałby tu jak mikrotransakcje i lootboksy do gier single player, nie tylko skrajnie odstając od poważniejszych wojowników, ale do tego ze względu na swój animowany rodowód wymuszając ugrzecznienia w kwestii fatality czy ciosów specjalnych – co do zasady twórcy produkcji dla dzieci nie życzą sobie, by ich bohaterowie występowali w brutalnych tytułach, a już zwłaszcza sami oddawali się wyjątkowo krwawym aktom, więc interakcje mortalowego Shaggy’ego z resztą ekipy musiałyby zostać stosownie upośledzone, by to w ogóle przeszło. Przesadzam? Wystarczy przypomnieć sobie, czym skończył się ostatni mariaż Mortal Kombat z DC, marką, która nie mogła sobie pozwolić na wyrywanie kończyn swoim superbohaterom. Mających krótką pamięć wspomogę: pozbawione krwawych fatality Mortal Kombat vs. DC Universe nie tylko spotkało się z chłodnym przyjęciem fanów, ale też słabiutko się sprzedało, będąc jednym z ostatnich gwoździ do trumny studia Midway – molocha, który pierwotnie posiadał prawa do Mortal Kombat. Nie bez powodu kolejne romanse NetherRealm z komiksami mają miejsce w oddzielnie wykreowanej w tym celu marce Injustice, gdzie postacie z Mortal Kombat pojawiają się wyłącznie w ramach występów gościnnych. W Mortal Kombat vs. DC Universe grało się dobrze, ale mocne stonowanie brutalności nie było tym, czego chcieli fani, i przełożyło się na rozczarowujące wyniki finansowe. Kolejnym powodem, dla którego spełnienie żądań internetowej społeczności byłoby błędem, jest sama koncepcja finalnej wersji memu, opierająca się na omnipotencji Shaggy’ego. A wszechpotęga to jest coś, co w bijatyce, w której zbalansowanie grywalnych postaci stanowi podstawę, po prostu nie może przejść. Kudłaty w Mortal Kombat 11 nie byłby więc niepokonanym kozakiem, a wojownikiem równym Sub-Zero, Scorpionowi czy Raidenowi. A to by przeczyło idei całego żartu, choćby i tłumaczono to jakimś wykorzystywaniem 0,00001% jego mocy czy innymi bzdurami. Skoro więc żartu i tak nie da się przenieść w oryginalnej formule do gry, po cholerę w ogóle to robić? Żeby szybko zmienić radość internetowych fanów Ultra Instinct Shaggy’ego w złość, że ich bożyszcze nie zostało potraktowane w odpowiedni sposób? Kudłaty jeden występ gościnny w grze komputerowej już zaliczył Najlepszy kumpel Scooby’ego Doo jest jedną z grywalnych postaci w LEGO Dimensions – stworzonej przez Traveller’s Tales w 2015 roku przygodowej grze akcji opartej na ponad dwudziestu różnych markach, do której nowe postacie i pojazdy dokupywało się w formie zestawów składających się z fizycznych zabawek oraz DLC. Shaggy był częścią paczki, w skład której wchodził też Scooby Doo, ikoniczny van „tajemnicza maszyna” oraz ulubiony przysmak psa i jego pana. Shaggy byłby zmarnowanym slotem na postaćWszystkie wymienione powyżej powody moim zdaniem skreślają Kudłatego jako ciekawą postać wartą umieszczenia w kolejnej odsłonie Mortal Kombat. W chwili debiutu tej produkcji jego sława dawno by już przebrzmiała, nie pasowałby stylistycznie do reszty gry, wiązałby się z ograniczeniami brutalności i do tego nie mógłby nawet w pełni zrealizować idei swojego memu, robiącego z niego nadistotę. Liczba bohaterów (zwłaszcza tych ze specjalnym zaproszeniem), którzy znajdą się w grze, jest ograniczona, więc wciskanie Shaggy’ego byłoby marnotrawstwem miejsca i zasobów, które można spożytkować na znacznie lepszych wojowników. Chuck Norris i tak był zabawniejszy. Fani liczą na kontynuację horrorowego trendu występów gościnnych i wśród najczęstszych kandydatów do pojawienia się w grze znajdziemy Asha Williamsa z Evil Dead oraz tańczącego klauna Pennywise’a z To – obaj byliby dużo sensowniejszym wyborem, lepiej pasującym stylistycznie i przede wszystkim satysfakcjonującym graczy lubiących bijatyki, a nie internetowych krzykaczy, którzy w większości nawet Mortalem specjalnie się nie interesują. Dlatego cieszę się, że ekipa Eda Boona oparła się internetowej modzie i trzyma się własnego podejścia do gry – deweloperzy ci więcej niż raz udowodnili już, że wiedzą, co robią. Nie zdziwię się, jeśli Kudłaty i ta chwila szaleństwa w jakiejś formie zostaną uhonorowani w powstającym Mortal Kombat 11, choćby jako zabawnie nazwane trofeum, nietypowe wyzwanie, skin dla postaci czy inny easter egg – i przeciwko takiemu puszczeniu oka do fanów nic nie mam. Grunt, że Shaggy nie będzie pełnoprawną postacią, zajmującą miejsce zdecydowanie bardziej należące się innym. Michał "Czarny Wilk" Grygorcewicz
Współcześni gracze lubią powrót do klasyków, ale i odprężającą rozgrywkę. Mortal Kombat 11 wraca do świetnych korzeni serii, równocześnie obniżając próg wejścia dla nowych graczy. Szkoda tylko, że sporo tu mikropłatności. Sprawdzamy, czy warto odkrywać kolejne elementy MK11. Plusy- świetna i wyjątkowo sugestywna oprawa wizualna,; - świetna, wielce satysfakcjonująca mechanika walki,; - cieszące oko, bardzo widowiskowe śmiertelne ciosy, chwyty i wykończenia,; - spora liczba bohaterów, w tym także całkowicie nowych,; - możliwość tworzenia własnych wariacji każdego z zawodników,; - ogromna liczba skórek i innych gadżetów stanowi niezłą zachętę do większej personalizacji bohaterów,; - intrygująco opowiedziana fabuła,; - sporo atrakcji dla jednego gracza w trybie Wież i Krypcie,; - wciąż niezłe walki w trybie mocno wyczuwalny nacisk na mikropłatności,; - żmudny i mało satysfakcjonujący system progresji,; - nudne, powtarzające się kostiumy, szczególnie trudno w to uwierzyć, ale Mortal Kombat jest z nami już prawie 27 lat. Mało która seria może pochwalić się takim wynikiem. Oczywiście, są i starsze, takie jak choćby legendarny Street Fighter, ale nie da się zaprzeczyć, że w świecie gier to Mortal Kombat uchodzi za ewenement. Nie ma chyba bowiem w historii drugiej tak brutalnej i tak kontrowersyjnej serii bijatyk. Dość powiedzieć, że przy ostatnich odsłonach tego cyklu Street Fighter V wygląda jak animowana bajka dla dzieci. Twórcy Mortal Kombat, NetherRealm Studios, od zawsze przesuwało granicę dobrego smaku prezentując w każdej kolejnej grze coraz to nowe, jeszcze brutalniejsze i bardziej krwiste sceny, co zresztą było nie raz przyczyną problemów z dystrybucją i zakazem sprzedaży w niektórych krajach. Ale co tu dużo mówić, właśnie za to kochamy tę serię. I pewnie dlatego, choć coraz częściej narzekamy na brak kreatywności producentów gier i odcinanie kuponów od znanych marek, to w tym konkretnym przypadku zupełnie nie przeszkadza nam, że oto na półkach sklepowych ląduje gra z 11-stką w tytule. Ba, idę wręcz o zakład, że już wkrótce Mortal Kombat 11 zagości na czołowych miejscach najróżniejszych rankingów gier i w zestawieniach TOP 10 bijatyk. I zapewne nie przeszkodzą mu w tym nawet spore narzekania na grind (już nieco przypudrowany ostatnią aktualizacją), mikropłatności czy przesadzony poziom trudności w niektórych trybach dla pojedynczego Kombat 11 niesie bowiem ze sobą całą masę dobra, które docenią nie tylko najzagorzalsi fani serii, którzy są z nią od początku, ale także weekendowi wojownicy (dla których liczy się po prostu dobra zabawa) czy wręcz początkujący amatorzy bijatyk. Piaski czasu, czyli historia pisana na nowoMożna się spierać co w bijatykach jest ważniejsze – mnogość trybów wieloosobowych czy dobrze opowiedziana historia, która jest w stanie wciągnąć pojedynczego gracza i zapewnić mu odpowiednią ilość emocji. Ja osobiście stawiam na to drugie, bo jakoś nigdy nie wkręciłem się ani w sieciowe starcia rankingowe, ani turnieje z innymi graczami. Na szczęście fabuła Mortal Kombat 11 niemal w żadnym aspekcie nie zawodzi stanowiąc całkiem udane połączenie wątków z poprzedniej odsłony z czymś co w skrócie można byłoby nazwać zderzeniem starego z nowym. Oto bowiem, na „arenie” pojawia się nowy, niezwykle potężny przeciwnik – Kronika, której zdolności manipulowania czasem doprowadzają do połączenia się teraźniejszości z to powrót dawnych bohaterów, także tych których już wcześniej pożegnaliśmy. Co więcej, w Mortal Kombat 11 niejednokrotnie przyjdzie nam być świadkiem starcia nowej „wersji” któregoś ze znanych i lubianych wojowników z jego odbiciem z przeszłości. Co by nie mówić, takie smaczki dodają tej historii zaskakująco dużo specyficznego chcąc psuć nikomu zabawy nie będę tu zagłębiać się w fabularne zawiłości. Chyba wystarczy, gdy powiem, że sporo w tej historii niespodzianek, w tym także takich iście matrixowych. Twórcy Mortal Kombat 11 przez całą opowieść (rozpisaną na jakieś 5-6h zabawy) wyjątkowo umiejętnie żonglują bohaterami co rusz zestawiając ze sobą ich młodsze i starsze wersje, niejednokrotnie puszczając przy tym oko do swoich najwierniejszych dają też możliwość wyboru jednego z dwójki bohaterów, których losy opowiadane są w kolejnych rozdziałach opowieści. Co najważniejsze, dzięki całkiem nieźle rozpisanym dialogom każda nasza decyzja wygląda niemal na naturalną konsekwencję wcześniejszych sposób nie pochwalić też twórców za całkiem niezłą listę bohaterów biorących udział w całej tej zadymie. Obok takich ikon takich jak choćby Scorpion, Sub-Zero, Raiden czy Johnny Cage, i to w dwóch różnych wersjach, Mortal Kombat 11 całkiem mocno eksponuje „młodych” wojowników (Kombat Kids) pokroju Cassie Cage i Jacqui Briggs oraz nieco starszą gwardie, w której znalazł się Kotal Kahn, Erron Black czy Kano (też w dwóch mocno różniących się odmianach). Oczywiście, jest też i świeża krew, choć za dużo to jej nie ma. Oprócz wspominanej wcześniej Kroniki, mamy tu jeszcze jej córkę - Cetrion, tajemniczego, czterorękiego Kollektora oraz władającego czasem Gerasa - ni to cyborga, ni egipskiego boga. Shang Tsunga jak na razie spotykamy jedynie w trybie Krypty, bo to jego wyspę przyjdzie nam tu eksplorować. Prawdopodobnie jednak dojdzie on jako grywalny wojownik w jednym z kolejnych DLC. Podobnie zresztą jak kilku innych, wielkich nieobecnych w MK11Ręka, noga, mózg na ścianieWalka w Mortal Kombat od zawsze była szalenie efektowna, brutalna i…dość wymagająca, jeśli chciało się zabłysnąć w kanapowym starciu czymś więcej niż „3 atakami na krzyż”. Niestety, wiązało się to też z dość wysokim progiem wejścia. Wystarczyło bowiem spotkać na swojej drodze kogoś bardziej ogarniętego i już można było poczuć się jakby zderzyło się ze tu Mortal Kombat 11 przynosi pierwszą zmianę – przy pierwszym kontakcie system walki wydaje się być skrojony pod nowych, początkujących graczy. Dużo łatwiej i szybciej przyswoić podstawy. Są też specjalne, łatwe odmiany Fatality. Równie prosto aktywuje się nowe, superpotężne i niesamowicie wyglądające sekwencje tzw. Decydujących Ciosów (Fatal Blows) czy namiastkę dawnych X-Ray’ów - Krushing wszystko to jednak pozory. System walki nadal jest wymagający, choć uległ kilku niezwykle ciekawym metamorfozom. Koniec z bieganiem, koniec z niekończącymi się kombosami, które były w stanie pozbawić nas połowy siły tylko dlatego, że w którymś momencie popełniliśmy system walki kładzie duży nacisk na właściwe wyczucie czasu. Od niego zależy między innymi wzmacnianie ciosów czy wyprowadzaniu perfekcyjnych bloków. No, może nie do końca, bo po to w Mortal Kombat 11 wprowadzono kolejną nowość, czyli umieszczone w dolnym lewym roku 2 paski - defensywny i ofensywny (każdy po 2 segmenty). Pierwszy służy do unikania otrzymywania obrażeń, używania elementów interaktywnych poukrywanych na arenach, bezpiecznego podnoszenia się z ziemi po upadku czy wykonania wspomnianego wyżej perfekcyjnego bloku. Drugi pasek, ofensywny, podobnie może służyć do aktywacji elementów interaktywnych na arenie, ale też potrafi je wzmacniać. Pozwala również na zwiększenie siły pojedynczych ciosów. Dzięki tym wszystkim zmianom rozgrywka, przynajmniej jak dla mnie, stała się znacznie spokojniejsza i bardziej taktyczna. Bezmyślne naciskanie przycisków w nadziei, że uda się aktywować jakiś większy kombos jest teraz dużo mniej efektywne. Nie mówię, że tak nie da się grać w Mortal Kombat 11, ale na dłuższą metę nie jest to zbyt opłacalne, co zresztą widać już choćby podczas późniejszych walk w trybie historii, o Wieżach Czasu nie dla oka, coś dla ciała i portfelaOpisując Mortal Kombat 11 nie sposób nie wspomnieć o oprawie audiowizualnej, która tutaj faktycznie błyszczy. Postęp jaki dokonał się w grafice jest niezaprzeczalny, a warto wiedzieć, że gra cały czas hula na Unreal Engine tekstury, znacznie większa liczba detali (polecam przyjrzeć się dokładniej kostiumom poszczególnych wojowników) i ciekawsze i bardziej klimatyczne areny – wszystko to z miejsca oczarowuje fantastyczną atmosferą, rewelacyjną grą świateł i całą masą, niesamowicie prezentujących się szczególików. Zresztą cały Mortal Kombat 11 obudowany jest detalami. No bo jak inaczej nazwać olbrzymią ilość kosmetycznych elementów, które można zdobyć w grze? Wszak mamy tu całą kasę kostiumów i najróżniejszych przedmiotów – od sprzączki do pasa, poprzez maski, aż po wygląd broni, i to dla każdego zawodnika z osobna. Nie da się jednak zaprzeczyć, że możliwość personalizacji postaci wedle własnego upodobania, łącznie z możliwością tworzenia własnych wariacji ulubionych bohaterów (wybierając dlań nawet konkretne ciosy specjalne) stanowi całkiem niezłą zachętę do dalszej zabawy. Jest tylko jeden zasadniczy problem – by zdobyć upragnione fatałaszki trzeba uzbroić się w cierpliwość i stalowe nerwy. No może już nie aż tak stalowe, bo ostatnia aktualizacja sprzed paru dni sporo w Mortal Kombat 11 poprawiła, łącznie z wyjątkowo żmudnym system progresji, marnymi nagrodami i dość niesprawiedliwym poziomem trudności Wież Czasu. Najgorsze było chyba to, że przez ten żmudny i męczący progres mocno tracił inny element gry, a mianowicie Krypta. Poukrywane tam skrzynie wymagają bowiem posiadania sporej ilości złota, a to zdobywamy wygrywając kolejne pojedynki. Na szczęście, teraz nie powinno być już z tym dobrze, bo sama Krypta w Mortal Kombat 11 to wyjątkowo klimatyczne miejsce. Nie dość, że tym razem odwiedzamy wyspę samego Shang Tsunga, to obdarowano nas znacznie bardziej naturalną mechaniką, z widokiem z trzeciej osoby na prowadzonego przez nas bezimiennego wojownika. Takie podejście pozwala łatwiejszą i o wiele przyjemniejszą eksplorację poszczególnych Kombat 11 – czy warto kupić?Trzeba przyznać, że twórcy nowego Mortal Kombat nie mieli wcale łatwego zadania. Dużo było obietnic – od zerwania z niektórymi psującymi zabawę formułami, poprzez większą przystępność dla nowych graczy, aż po najbardziej brutalną odsłonę tej serii w historii. O dziwo jednak, większość z tych zapowiedzi udało się zrealizować, i to „śpiewająco”.Szkoda tylko, że po drodze zapomniano o tym, że gracz to nie chodzący portfel, a osoba, która chce przede wszystkim świetnie się bawić. Dobrze, że twórcy zareagowali na narzekania graczy i szybko naprawili swój błąd. Źle, że w ogóle do takiej sytuacji doszło. I po części stąd taka a nie inna moja ocena Mortal Kombat 11. Nie oznacza to jednak, że gra jest nie spełniła pokładanych w niej nadziei. Nic z tych rzeczy. Fani bijatyk znajdą tu całą masę świetnej zawartości i sporo okazji do przetrzepania tyłków żywym graczom. Z kolei dla początkujących może to być niezła lekcja jak powinien wyglądać dobrze zaprojektowany system walki, z wierzchu prosty, w środku zaś rozbudowany i wymagający sporo nauki. Ale warto spróbować, bo nagrody Mortal Kombat 11 są wyjątkowo widowiskowe. Krwiste i brutalne, ale przecież o to w tym wszystkim chodzi, nieprawdaż?Mortal Kombat 11 okiem imprezowego wojaka Michał GrązkaJestem fanem gier, które pozwalają mi zasiąść przed ekranem wraz ze współgraczami. Jasne, dobrze jest przyjaźnie współpracować w seriach takich jak LEGO, czy Overcooked. Gdy konieczne jest jednak odprężenie i rozładowanie emocji, nic nie „siada” tak dobrze, jak solidne bijatyki. Wiem już, że moje przyszłe imprezy „nakręci” Mortal Kombat 11 – tuż obok UFC 3, czy Injustice 2. Taką postawę potwierdzają tysiące graczy, którzy zwyczajnie lubią sprzedać znajomym wirtualnego kopniaka. Tu pozwolę sobie na stosowny cytat z gry Max Payne: „Dwaj wściekli zabójcy, gotowi poderżnąć sobie nawzajem gardła... Wchodzą do pokoju obok... Wygląda na to, że zaraz się powykańczają... Jednak nie! Siadają przed telewizorem i rozwiązują sprawę za pomocą komputerowej gry kung-fu!”. Myślę, że w tej sytuacji Mortal Kombat 11 nadałby się w sam raz, jako droga ujścia dla skumulowanej w Mortal Kombat 11, czyli esencja każdej bijatyki, są bowiem naprawdę dynamiczne i najbardziej widowiskowe z całej historii serii. Brutalne ciosy kończące to pokaz wypruwanych flaków, latających gałek ocznych i wyrywanych kręgosłupów, a odblokowywanie kolejnych ataków może przynieść satysfakcję. Do tego, Mortal Kombat 11 nadaje się zarówno dla laików, tłukących losowo w przyciski pada, jak i perfekcjonistów, którzy listę ciosów ulubionych postaci mają na stałe wdrukowane w głowę i pamięć dziwo, zadowalająca jest także fabuła. Historia jest pełnoprawną kontynuacją wątków z części dziewiątej i dziesiątej. Zabieg z rozdwajaniem wątków jest naprawdę ciekawy. Fani serii i bohaterów będą usatysfakcjonowani. Szkoda tylko, że tym razem zabrakło interaktywnych Quick Time Events, urozmaicających filmy. Najbardziej boli mnie jednak konieczność stoczenia setek, jeśli nie tysięcy walk, żeby odblokować kolejne przedmioty i podnosić ich poziomy. Oczywiście, mikropłatności skracają ten czas, co jest chyba nieuniknionym trendem w biznesie gier. Problem może stanowić także kiepski balans poziomów trudności – sam tryb fabularny jest stosunkowo prosty, natomiast walki w wieżach czasowych bywają niesamowicie frustrujące. Brakło tu opcji „pomiędzy”.Podsumowując – Mortal Kombat 11 jest naprawdę przyjemną rozrywką dla fanów „naparzanek”. Wciąż czekam na załatanie desynchronizacji dźwięku na PC, powoli godząc się też z tym, że nigdy nie odblokuję całej ukrytej w skrzyniach zawartości. Moje końcowe wrażenie jest dość pozytywne, ale osoby nie darzące tej serii sympatią mogą się od najnowszej odsłony odbić, przez nieznajomość historii i wysoki poziom trudności w trybach „niefabularnych”. No i jeszcze ten grind i mikropłatności. Moja ocena: 3,6/5Ocena końcowa Mortal Kombat 11:Ocena ogólna:84% 4,2/5Za bezpłatne udostępnienie gry Mortal Kombat 11 na potrzeby niniejszej recenzji dziękujemy polskiemu dystrybutorowi - firmie Cenega